Niedawno wybraliśmy się z naszą parką na sesję w malownicze tereny, których sami nie mieliśmy okazji wcześniej poznać.

Ziemia się rozstąpiła… Nie, nie. Tak szybko się nie dowiecie jak to było z tą ziemią. Tutaj sprawa wygląda nieco inaczej, to wody się rozstąpiły – z jednej strony jeziorko, z drugiej strony jeziorko, a pomiędzy nimi wąska dróżka. Pan fotograf puścił mnie przodem, wiadomo, lepiej żebym nie wchodziła mu w kadr podczas pracy. Jeden krok, drugi krok i mój pisk. Co jest? Ziemia się rozstąpiła? Kto mógł się przecież spodziewać, że między dwoma akwenami będą żyły… żaby. Tak, na pewno nie ja. W życiu nie widziałam ich tak wielu w jednym miejscu. Każdy krok wykonywałam z tak wielką precyzją, żeby przypadkiem nie skrzywdzić żadnego żabiego księcia… Bo co jeżeli jakaś panienka właśnie na niego czeka? Do dziś żałuję, że nie zrobiliśmy im żadnej fotki, chociażby na pamiątkę.

Może jeszcze wybierzemy się w to miejsce, obiecuję, że wtedy pochwalimy się Wam zdjęciami z naszymi kumkającymi przyjaciółmi. Z tej wyprawy wyniosłam jedną naukę: idź obok, nie przodem, a jak jest zbyt wąsko – bierz patyk, żeby nic cie nie zaskoczyło. Na dole kilka klatek z tego dnia, zobaczcie sami gdzie nas wiatr poniósł ! 🙂

Prawdziwa strona „radosnego” zdjęcia

Pamiętacie pewnie wpis o polowaniu na pioruny, w którym wspominałam, że życie z fotografem to seria dziwactw? Dalej tak uważam, ale ma to też swoje plusy.

Jechaliśmy autem podziwiając nieznane nam tereny. W radiu piosenki, takie typowe, do śpiewania, a naprzeciwko nas słoneczniki. Daniel spojrzał na mnie, a ja na Daniela. Nie potrzebowaliśmy słów, wiedzieliśmy, że to świetne miejsce na zdjęcia.

Jak wiecie to już raczej końcówka sezonu żółtych pól. Niemalże wszystkie słoneczniki były już bez życia, bez tej swojej promienistej żółci. Idziemy, rozglądamy się… Jest! Mamy jeden, który nadaje się do jakiegoś „radosnego” zdjęcia. Dlaczego „radosnego”? Pierwotnie to zdjęcie miało być przepełnione szczęściem, ale kompletnie nie potrafię pozować i robić tych sztucznych min. Kiedy śpiewaliśmy, rozmawialiśmy zdjęcia były radosne, kiedy zaczęłam przyglądać się tym wszystkim smutnym słonecznikom mój uśmiech znikał. Daniel uchwycił momenty, w których mówiłam do kwiatka o tym jak wszystko przemija. Przemija młodość, przemija piękno, przemija życie. Świat się zmienia i wszystko co ma swój początek ma też swój koniec. To moje pierwsze zdjęcie w słonecznikach, żeby również to wspomnienie nie przeminęło wywołam je i włożę do naszego albumu. Co myślicie o pisaniu kilku słów o zdjęciu na jego odwrocie? Podzielcie się z nami swoimi sposobami na zatrzymywanie chwil.

Zdjęcie w słonecznikach

Zobacz również http://danielkurek.pl/pierwsze-zdjecie-nikona-z7/

Reasumując… do wykonania tych zdjęć posłużyłem się :

  • Nikon D750
  • Nikon Z7
  • Sigma 35 1.4 Art
  • Nikkor 85 1.4 G

Jesteście zainteresowani zapisaniem wspomnień ? Oczywiście zapraszam do kontaktu !

Facebookhttps://www.facebook.com/dexonyin

Fotoszukacz: https://www.fotoszukacz.pl/fotograf/7369,glogow,daniel-kurek

Lub

email: dexonyin@wp.pl

telefon: 730-230-999

Masz pytania ? Skontaktuj się ze mną! Bardzo szybko odpowiadam 🙂


3
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
NataliaMadzia Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
trackback

[…] Zapraszamy do nowego artykułu w którym cała sesja została wykonana za pomocą Nikona Z7 http://danielkurek.pl/ziemia-sie-rozstapila/ […]

Madzia
Gość
Madzia

Zdjęcia w albumie są najlepszą pamiątką
Taki magiczny czas kiedy wyciągasz album i od razu przychodzą
myśli,wspomnienia…
A żeby nie tracić wspomnień czesto do nich wracać

Natalia
Gość
Natalia

Popieram, zdjęcia w albumach naprawdę się sprawdzają. Do tego podczas jakiegoś spotkania rodzinnego wspólne przeglądanie zdjęć czy to w albumie, czy na rzutniku świetnie wpływa na atmosferę. Ludzie są bardziej rozluźnieni, pojawiają się tematy, które kiedyś łączyły i wszyscy stają się sobie znów jakoś bardziej bliscy. 😀